[ Pobierz całość w formacie PDF ]

połyskliwymi falistymi pasmami.
Makijaż nie zajął dużo czasu. Używała zazwyczaj tylko trochę tuszu do
rzęs i nakładała delikatny błękitno-zielony cień na powieki.
Wciągnęła figi i rajstopy, czując jak gładko przylegają do skóry. Włożyła
halkę i przez głowę wciągnęła suknię. Opadający jedwab, spłynął posłusznie
z cichym szelestem po jej wrażliwym ciele. Starannie zaciągnęła zamek
błyskawiczny.
Wzrok zatrzymał się teraz na wypukłości piersi. Gorąco owładnęło jej
ciałem. Noszenie tej sukni było nieomal gorsze niż pozostawanie nago.
Ukazując tyle, mogła nasunąć mężczyznie myśli o dalszych możliwościach.
Zagryzając wargi, Mickey stanęła tyłem do lustra. Pomyślała, że ten
wizerunek, taki... taki... zmysłowy, mógłby sprawić, że straci pewność
siebie. Jakoś nie miało znaczenia, że Greg już ją widział nagą. Ta suknia tak
bardzo się różniła od czegokolwiek, co dotąd nosiła. A oni mieli iść na
kolacjÄ™.
Ponownie poczuła ciepło ogarniające jej ciało. Nie była pewna, czy może
pokazać się publicznie w takim stroju. Nagle się uśmiechnęła.
Prawdopodobnie miał pomóc czarny koronkowy szal.
Wyciągnęła z pudełka brązowe sandały, podziwiając wysokie obcasy,
które tak rzadko nosiła. Nawet w nich będzie musiała patrzeć na Grega z
dołu. Siedząc na łóżku, wsunęła je na stopy. Następnie wstała i przeszła, parę
kroków po pokoju tam i z powrotem. Jedwabisty materiał zaszeleścił
ponętnie, ocierając się o rajstopy.
W końcu pokoju odwróciła się i przez moment ujrzała swoje odbicie w
lustrze. Stanęła bez ruchu jak sparaliżowana. Kobieta, którą ujrzała, była
piękna. Nie można było temu zaprzeczyć. Była nieskończenie piękna.
Jeszcze jeden krok i przecięcie spódnicy rozwarło się, ukazując długą
szczupłą nogę i kostkę.
Mickey stanęła bez tchu. Gdyby mogła zobaczyć ją teraz matka. Przez
chwilę ujrzała oczyma wyobrazni uszczęśliwioną twarz Liz Callahan z
błyskiem psotnego uśmiechu.
Mickey zbliżyła się do lustra, uważnie przyglądając się swemu
wizerunkowi. Patrząc na wprost, a nie z góry, stanik sukni nie wydawał się
RS
70
tak prowokujący. Z pewnością jednak wyraznie podkreślał zarys jej biustu, a
niżej widać było, jak daleko sięgało przecięcie szwu z boku. Przechyliła się
trochę, ale pozostało dyskretne, ledwo, zauważalne. Pomyślała z uśmiechem,
że przynajmniej nie potrzebuje się obawiać, iż się przewróci chodząc.
W nowej torebce znalazła się puderniczka, chusteczka, grzebień i klucz do
pokoju. Mickey położyła torebkę i szal na krześle i- zaczęła zamykać pudła.
Właśnie skończyła układać je w jednym kącie pokoju, gdy usłyszała ciche
stukanie do drzwi.
Zawahała się, spoglądając na szal. Chciała się nim owinąć i schować przed
wzrokiem Grega. Przynajmniej część jej tego chciała. Reszta, ku zdumieniu
Mickey, ledwo mogła się doczekać, aż dotrze do drzwi i zobaczy pełne
podziwu spojrzenie. Grega. Ta część zwyciężyła, pobiegła i otworzyła drzwi.
Stał tam, z szerokimi barami, nieprawdopodobnie przystojny w ciemnym
garniturze. Spojrzała mu w oczy, a ich wyraz zadowolił ją od razu.
- Kapitalnie! - wykrzyknął. To było, dziecinne powiedzenie, ale serdeczne
i Mickey poczuła ciepło w sercu,
Greg obejrzał ją z każdej strony.
- Nie jestem pewien, czy mogę cię zabrać na kolację w tym stroju. Będę
zmuszony walczyć z facetami, aby ich odegnać od ciebie.
- Jeśli tak będzie - uśmiechnęła się - to tylko sam sobie jesteś winien. -
Nagle poczuła, że panuje nad wszystkim. Zazwyczaj była praktyczną,
rzeczową kobietą interesu i w tym zakresie wiedziała, co robi. Ale to było
coś zupełnie innego.
Teraz czuła się tajemnicza, bardzo kobieca, pożądana, wiedziała, że
wszędzie będzie przyciągała spojrzenia mężczyzn.
- WezmÄ™ tylko torebkÄ™.
- I szal! - dodał Greg. - Wez lepiej szal!
- Oczywiście - uśmiechnęła się kącikami ust. W holu zauważyła, że
dostosował swoje kroki do jej kroków i bardzo troskliwie przytrzymywał jej
ramię. Pomyślała, że ten rodzaj sukni rzeczywiście działał. W windzie
trzymał się blisko niej, jego ramię opiekuńczo ją obejmowało.
W drodze na dół nie było nikogo w windzie, a gdy zbliżyli się do
westybulu, wziÄ…Å‚ szal z jej rÄ…k.
- Jest dość chłodno. Będziesz go potrzebowała. Osłonił ją starannie
szalem, ręką uniósł pukle włosów nad karkiem. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • ssaver.htw.pl